Organizacja

Organizacja

poniedziałek, 27 października 2014

Przeprosiny i Rozdział XV Podróż do innego wymiaru.

Przeprosiny i Rozdział XV Podróż do innego wymiaru.


Przepraszam was, że tak długo nie pisałam. Nie było to możliwe, ponie…

Madara: Ponieważ nasz kochana Autorka, a szczególnie moja kochana, dostał karę i nie miała jak napisać.
Shi: Jest jej z tego powodu bardzo przykro.
Itachi: Więc obiecała, że do przyszłego weekendu pojawi się nowy rozdział i…
Pein: i niespodzianka.
Konan: Nie koniecznie z Happy Endem.
Kakazu: Obiecuję wam to, jeżeli nie nie dostanie pieniędzy na ten tydzień.
Autorka: No nie nie róbcie mi tego…
Madara : (zagłusza błagania Autorki) A więc zapraszam na kolejny rozdział. Jako najstarszy w organizacji, niekoniecznie najsilniejszy ( Załamuje się najmłodsze kobiety w organizacji są silniejsze od niego czyli Autorka i Shi) Przypilnuję Sylwię (czyt. Autorkę) By napisała rozdział i niespodziankę. I jeszcze raz zapraszam na rozdział XV.

Rozdział XV Podróż do innego wymiaru.

Gdy byliśmy już w pałacu, na miejscu byli już wszyscy po zakończonej misji. Podeszłam do Itachiego i namiętnie go pocałowałam. Czarnooki oddał mi pocałunek. Trwał by on dłużej, gdy mój tata nie chrząknął. Oderwaliśmy się od siebie.
  • No więc skoro moja córka oderwała się od Itachiego. To mogę powiedzieć, że Shi lecisz do innego wymiaru.
  • Jak to do innego wymiaru?? – spytał zdziwiony Pein.
  • Taki tam dodatek w Kekai Genkai Shi. To tak przenosisz się do wymiaru naszej Autorki. ( Tak Shi, przenoś się do mnie, bo dawno się nie widzieliśmy, mój nowy zwierzaczek chce cię poznać dop. Aut.) za
  • Super. Nowe zabawki. W końcu spotkam się z Sylwią ( Tak o dziwo tak mam na imię.)
  • Możemy iść z Tobą? – Zapytał się Madara.
  • Nie widzę przeszkód tylko musicie się przebrać.
  • Przebrać?? Czemu??
  • Tam jest inna moda.
  • Spoko jak dasz nam ubrania.
  • Tak, tak już to załatwiam. – Po powiedzeniu tego przed wszystkimi pojawiły się ubrania. – No to idźcie się przebrać i za 10 minut widzimy się w jadalni.
Wszyscy wyszli i udali się do swoich pokoi. Weszłam do swojej sypialni i nałożyłam na siebię czarną bluzę z kapturem i z uszami na której widniał królik i czarne długie rurki, a na nogi nałożyłam Czerwone glano podobne buty. Gdy byłam gotowa poszłam do jadalni. Wszyscy byli już na miejscu.
  • O Shino, Ayumu – powiedziałam – też idziecie?
  • Tak, twój tata powiedział, że mamy iść zwami.
  • Dobra, rozumiem to co idziemy?
Wszyscy przytaknęli, a ja stworzyłam portal do innego wymiaru. Cała organizacja przeszła przez niego i znalazła się w małym mieszkaniu. Przed komputerem siedziała Sylwia i słuchałam muzyki. Zanim nas zauważyła rzuciłam się jej na szyję.
  • O, Shi. W końcu mnie odwiedziłaś.
  • Tak, wiesz jak za tobą tęskniłam.
  • Ja za tobą, też i za wami oczywiście też – autorka zwróciła się do Shino i Ayumu. A to są?- zapytała się mnie ( Piszę jako Shi, więc nie dziwcie się tą formą) wskazując głową na organizację.
  • To jest w kolejności Pein, Konan, Itachi,Sasuke, Kisame, Zetsu, Kakazu, Hidan, Sasori, Deidara i Madara.
  • Cześć, Jestem Sylwia. Miło mi was poznać.
  • Cześć – powiedzieli wszyscy jednocześnie.
  • Jesteście głodni? – spytała Sylwia, a ja zauważyłam, że ciągle wpatruje się w najstarszego Uchihę.
  • Tak – odpowiedziałam – zrobisz tą swoją Pizzę makaronową?
  • Pewnie, a pomożesz mi??
  • Oczywiście, ale za to dostanę największy kawałek.
  • Zobaczy się.
  • No ej.
  • Dobra, dobra dostaniesz największy kawałek.
  • No ja myślę.
Gdy odwróciliśmy się do reszty, wybuchnęłyśmy śmiechem, ponieważ zrobili takie komiczne miny.
  • Z czego się śmiejecie?? – pierwszy ocknął się Madara
  • Przepraszam, – powiedziała Sylwia – ale zrobiliście tak komiczne miny, że nie mogłyśmy się powstrzymać.
  • Czy ty chcesz właśnie oberwać? – zapytał wkurzony Deidara
Ja, Shino i Ayumu zrobiliśmy przerażone miny, a reszta się zdziwiła naszym zachowaniem.
Wszyscy popatrzyli na Sylwię i zamarli w przerażeniu. Jej dotąd krótkie brązowe włosy wydłużyły się do pasa i zmieniły kolor na czarne, a dotąd szare radosne oczy, zamiast tęczówek miały księżyc w pełni (przepraszam nie wiem jak to inaczej napisać).
  • Chcesz jeszcze coś powiedzieć?
  • N-n-nie ko-koniecznie.
  • No ja myślę bo mogę być nie zbyt miła.
Jej oczy zaczęły się uspokajać zmieniły kolor na niebieski i tak zostały razem z włosami. Nie wróciła już do normalnej formy.
  • No to Shi – zaczęłam żeby rozładować napięcie – co dziś robimy?
  • Tak szczerze prowadzę dziś festiwal muzyki, a wy jesteście głównym zespołem.
  • Aha spoko dobrze wiedzieć. A reszta co robi?
  • Pomogą nam. Dobra czy któryś z Panów pomoże mi poprowadzi całe wydarzenie. Mam napisane teksty tylko, żeby ktoś je przeczytał to jak??
  • Ja mogę. – osobą, która to powiedziała niespodziewanie był Madara – Za długo udawałem Debila, czas na coś poważnego.
  • Dziękuję, Madara, tak? Mogę ci tak mówić prawda.
Uchiha kiwnął tylko głową i uśmiechnął się do Sylwii patrząc jej prosto w oczy. Czyżby odwzajemniał jej zainteresowanie. Ciekawe kolejny Uchiha zauroczony?

Tego dowiecie się w następnym rozdziale.

I na koniec takie pytanie od nas.

Aut.: Czy Sasuke ma mieć dziewczynę czy być z Naruto, w opowiadaniu??
Madara: Czy jeżeli to ma być dziewczyna ma to być Natsumi czy ktoś inny??
Itachi: Jeżeli ktoś inny wymyślcie dla niej imię i wygląd.
Aut.: Wszystko zależy od was, więc komentujcie. Dziękujemy za Uwagę.
Itachi i Madara: Dziękujemy. ><
Bluza Shi
Bluza Shi. ( też taką chcę. Ale za to mam z misiem tylko bez uszu)czerwone glany
Buty Shi.
 Moje oczy
Oczy Sylwii po przemianie.
Moje oczy 1
Oczy Shi, gdy się uspokoiła.

Rozdział XIV Misja z Hidanem

Rozdział XIV Misja z Hidanem


Rozdział XIV Misja z Hidanem
Dedykuje dla Agnieszki, która komentuje wszystkie moje rozdziały. Jeśli się podoba polecaj innym proszę i z góry Dziękuje.

Wyszłam z łazienki, a Itachi minął mnie w drzwiach i zniknął w łazience. Po chwili z pomieszczenia wyszedł już umyty Itachi. Ubrany był w czarną bluzkę i czarne spodnie. Razem ruszyliśmy do mojego taty po misję. W gabinecie było już całe Akatsuki i kilku shinobi Wioski.
  • Dobrze, wszyscy są to teraz rozdam wam nowe misje.
  • Hai. – wszyscy krzyknęli chórem.
  • No to tak Deidara z Itachim idą…
  • Ja z Uchihą no chyba żartujesz?
  • Deidara zamknij się – warknęłam do niego – Dziś jest nów jak wkurwisz mojego tatę to masz przesrane. Mówiłam chyba kiedyś, że ma dwie świadomości, nie?- wszyscy z organizacji pokręcili przecząco głową – No to wam teraz mówię. Więc jeśli chcesz mieć jeszcze ptaszka pomiędzy nogami. To się zamknij. Tato kontynuuj.
  • Dziękuje.Idą do Konohy przkazać Tsunade liste z osobami, które biorą udział w egzaminie na jounina i w drodze powrotnej przyprowadzają mi osobę ze zwoju. Kakzu zostaje jako księgowy – pomiędzy usłyszałam tylko ciche „forsa” od Kakzu. – Pein i Konan zbierają informacje o nowej technice wioski Skał. Shi i Hidan idą jako płatni mordercy.
  • No nareszcie coś dla mnie.
  • I dla mnie. – dodałam i uśmiechnęłam się.
  • No dobra osoby, które dostały misję wychodzą i za 20 minut wyruszają.
  • Hai, – krzyknęła nasza siódemka i udała się do swoich pokoi. Poszłam się przebrać. Jako, że mam taką umiejętność, że mogę zmienić kolor oczu i włosów. Moje oczy zrobiły się niebieskie, a włosy białe z czarnymi końcówkami. Ubrałam się w krótkie czarne spodenki, biało czarną bluzkę i białą narzutkę z kapturem z puszkiem. Na ręce włożyłam rękawiczki bez palców i wyszłam z pokoju. Pod pałacem czekał już na mnie Hidan. Ruszyliśmy. Miałam ze sobą zwój, w którym były wszystkie informacje o celu.
  • Mamy zabić nie jakiego Zabuze Momochiego i jego pomocnika Haku.
  • Dobra co o nich wiemy.
  • Po pierwsze to, że masz się odsunąć i zabrać rękę z mojego tyłka, bo ci ją utnę i wsadzę tam gdzie nie dochodzi światło. Po drugie Zabuza to mistrz miecza, a Haku posiada kekai genkai związany z lodem. Coś jeszcze?
  • Tak kocie. Chce Ciebie.
  • A ja chce cię wykastrować. Odciąć ci członka i wsadzić w dupę. A jak serio nie zabierzesz tych rąk to sprawie, że twój skarb nigdy więcej nie stanie.
  • Dobra już się odsuwam tylko – nie skończył tylko mnie pocałował. Dostał ode mnie z liścia i odsunął się. Wyciągnęłam nóż przymocowany do nogi i zaczęłam się do niego powoli zbliżać z szatańskim uśmiechem na twarzy.
  • Słuchaj skarbie jeszcze jeden taki numer, a przysięgam pogrzebie cię żywcem.
  • Dobra, dobra ruszajmy.
  • No ja myślę.
Ruszyliśmy wroga spotkaliśmy po dwóch godzinach marszu. Hidan zajął się zabuzą, a ja Haku. Walka była wyrównana. Oczywiście wygraliśmy. Dostaliśmy należącą się nam kasę i wróciliśmy do domu.
CDN.
Hidan Shi

Rozdział XIII Nasz Pierwszy Raz

Rozdział XIII Nasz Pierwszy Raz


Rozdział XIII Nasz Pierwszy Raz


Weszliśmy do pokoju Itachiego. Czarnooki szybko przytulił mnie do siebie i zaczął ściągać mi maskę. Nie pozostałam mu dłużna i również zaczęłam ściągać jego maskę. Itachi potarł nosem o moje ucho by po chwili lekko je przygryźć. Przeszła mnie fala przyjemności. Rękami zaczął powoli ściągać mi sukienki, moje ręce zaś powędrowały do guzików jego koszuli i powoli je rozpinały odsłaniając jego umięśnioną klatkę. Itachi powoli się cofał, aż dotarł do łóżka, na które opadł. Wylądowałam okrakiem na jego biodrach. Całowaliśmy się namiętnie. Po chwili czarnooki przewrócił się tak, że tym razem to ja leżałam pod nim. Itachi pozbawił mnie do końca sukienki a ja zdjęłam mu bluzkę. Zostałam w samej bieliźnie, a Uchicha leżał na mnie w samych spodniach. Itachi łapiąc za jedną z moich piersi przeszedł z pocałunkami na moją szyję. Moje ręce dalej brodziły po jego plecach, zaś jego druga zjechał od piersi do mojej kobiecości. Poczułam jeszcze większe pożądanie i jęknęłam przeciągle. Usta czarnowłosego zeszły jeszcze niżej, aż zatrzymały się na jednym z moich sutków. Westchnęłam przyciskając biodra do stojącej już męskości Itachiego. Czarnooki wstrzymał na chwili powietrze, by po chwili ponownie przyssać się do mojego sutka. Jego ręka zwinnie wślizgnęła się pod moją bieliznę, a palce zanurzyły się w moim wnętrzu. Ponownie jęknęłam i wyprężyłam się w lekki łuk. Palce Itachiego powoli mnie rozciągały. Czarnowłosy oderwał się od mojej piersi uniósł się i zaczął mnie rozbierać, by po chwili również pozbawił siebie z ubrań. Jego stojąca męskość była imponującej wielkość, lecz wiedziałam, że zostałam dobrze przygotowana dlatego nie bałam się gdy powoli zaczęła się we mnie zagłębiać. Itachi wszedł we mnie do końca, a ja poczułam się tak, jakbym był w niebie. Było mi tak przyjemnie, że nie wiedziałam co dzieje się dookoła mnie. Poruszał się powoli doprowadzając mnie na skraj świadomości. Chciałam przyśpieszyć tempo, więc zaczęłam poruszać się naprzeciw jego ruchów. Po chwili przyśpieszył swoje ruchy, a ja zaczęłam jęczeć i wzdychać. Doszliśmy w tym samym czasie. Itachi zmęczony opadł na mnie ciężko oddychając. Gdy odsapnął sturlał się ze mnie i przyciągając mnie do siebie, przykrył nas kołdrą.
  • Byłeś wspaniały – szepnęłam, wtulając się w jego tors
  • Ty też. Kocham cię. – powiedział, całując mnie namiętnie – Czy zostaniesz ze mną na zawsze?
  • Też cię kocham i tak zostanę z tobą na zawsze. O ile nie będziesz miał mnie potem dość.
  • Ciebie dość. No chyba żartujesz. Teraz chodźmy spać.
  • Dobrze. Dobranoc.
  • Dobranoc ~Następnego dnia~
    Obudziłam się dość wcześnie, ale było mi tak wygodnie i przyjemnie, że bardziej wtuliłam się w tors Itachiego i zamruczałam. Usłyszałam śmiech czarnookiego i otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego z przymrożonymi oczami.
  • Z czego się śmiejesz?
  • Z ciebie? – powiedział sarkastycznie i uśmiechnął się do mnie promiennie – bo tak słodko mruczysz.
  • Aha, dobra, spoko. Która godzinna ?? – spytałam się z powrotem kładąc się na jego tors.
  • 5:45. A co?
  • Nic zastanawiam się ile czasu mogę jeszcze się do ciebie poprzytulać.
  • I doszłaś do wniosku, że…
  • że zostało nam 15 minut. Bo jak nie zdążymy się ubrać to zjedzą mi naleśniki z czekoladą.
  • Dzisiaj mamy wolne od szkoły, nie?
  • No, a co?
  • To co dziś robimy?
  • Tak na serio?
  • Tak .
  • Idziemy na misje.
  • Serio? – spytał niezadowolony
  • No tak, od czasu kiedy jesteście w szkole jesteście ninja naszej .
  • Naprawdę?
  • Tak. A teraz wstawaj bo się spóźnimy.
  • Tak, tak
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Itachi przyglądał mi się uważnie, no tak byłam naga. Weszłam do pomieszczenia i wzięłam prysznic. Gdy się dokładnie umyłam, wytarłam się i zaczęłam się ubierać. Nałożyłam na siebie czarną bluzkę z napisem BAD GIRL i czarne szorty, na nogi założyłam czarne nad kolanówki i buty do kolan. Do lewego ucha nałożyłam 6 kolczyków, a do prawego dużego smoka. Wyszłam z łazienki, a Itachi minął mnie w drzwiach i zniknął w łazience.

CDN. Następny rozdział pojawi się za jakieś 2 godziny, jeżeli dziś go nie wstawie postaram się to zrobić jutro po południu. Przepraszam, że musicie tyle czekać.
Itachi 02 shi podczas nowiu

Rozdział XII Bal Maskowy

Rozdział XII Bal Maskowy


Rozdział XII Bal Maskowy


Obudziłam z wielkim bólem głowy. Na fotelu przy łóżku, na którym spałam siedział mój tata.
  • Cześć, tato. – wychrypiałam.
  • Shi, jak się czujesz? Potrzebujesz jeszcze krwi by się wyleczyć?
  • Nie, Dziękuje już jest w porządku.
  • Jakie szczęście.
  • Długo spałam?
  • Dwa dni. Już dziś jest bal z okazji rozpoczęcia roku.
  • To już dziś jak szybko minął ten czas.
  • Tak to prawda. Akira z Ryu przygotowali ci sukienkę i maskę. Możesz iść jeśli masz siłę.
  • Wiem. Pójdę nie będę martwiła chłopaków i Konan.
  • Dobrze. Bal zaczyna się za 2 godziny.
  • Dobra dzięki, jak byś mógł nie mów nic reszcie Akirze i Ryu też nie bo się wygadają, że się obudziłam, a bym chciała im zrobić niespodziankę.
  • Dobra. I tak ich nie spotkam, bo jeszcze przez godzinę trwają lekcje.
  • Dzięki.
  • To ja idę. ~Z perspektywy Itachi’ego~
    Czemu ona się nie budzi to już drugi dzień. A dziś jeszcze bal. Chce się z nią zobaczyć. Pierwszy raz od tylu lat martwię się o kogoś z całego serca. Przynajmniej nie popadnę w depresje skoro znów mogę być z Sasuke jak normalni bracia. Shi… Moje myśli wciąż krążą wokół jej osoby. Czyżbym się zakochał. To jest możliwe przecież nie myślę o niczym innym tylko o niej.
    Drrrrrrryń.
    Huh… Już po lekcjach no to trzeba się przygotować do balu.
  • Nareszcie koniec!! – krzyknął Hidan
  • Tak, w końcu – Krzyknął Dei.
  • Dobra, dobra cisza. – powiedział Pein.-  wracajmy do pokoi się przygotować.
  • Tak, masz rację. -potwierdziłem i ruszyliśmy każdy do swojego pokoju, wziąć prysznic i się przebrać. ~Wracamy do Shi~
Dobra zjadłam to teraz trzeba się przygotować. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam robić sobie makijaż. Gdy skończyłam się malować i ubrałam sukienkę, buty i maskę. Zostało mi 10 minut do rozpoczęcia balu. Wcześniej postanowiłam, że wyjdę w pałacu równo o czasie rozpoczęcia balu, żeby się trochę spóźnić i zrobić wszystkim niespodziankę. Więc usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć o… Tak dobrze myślicie o Itachim. Od czasu gdy go poznałam nie mogę wyzbyć się go z moich myśli. Tak chyba znów zaczęłam kochać i to tak nie spodziewanie. Itachi, Przystojny, Mądry, Silny, Dojrzały… Myśląc tak nie spostrzegłam nawet, że minęło już 10 minut. Gdy spojrzałam na zegarek była 17,05. Wstałam i ruszyłam w kierunku sali bankietowej, na której odbywał się bal. Na sali byli już wszyscy razem z nauczycielami. Siedzieli przy stole i czekali, aż kelnerzy rozniosą jedzenie. Gdy weszłam na salę wszyscy spojrzeli w moją, stronę. Nikt mnie nie poznał, ponieważ po walce z Danzo straciłam moc, co towarzyszy również ze zmianą wyglądu. Teraz mam czarne oczy, czrne włosy z białą grzywką. Rozejrzałam się dookoła i zlokalizowałam Zetsu i Kisame. Od razu skierowałam się w ich stronę. Całe Akatsuki zdziwiło się na to, że kieruje się w ich stronę. Jak po drodze zobaczyłam obok Itachiego było wolne krzesło, na którym usiadłam.
  • No cześć kotku. – Powiedział Hidan, który także siedział teraz obok mnie. – Jestem Hidan, a ty?
Popatrzyłam na niego z politowaniem i już chciałam mu powiedzieć, że powinien zacząć nosić okulary, gdy od stołu wstał Madara, podszedł do mnie przytulił się do mnie i powiedział.
  • Shi, Dzięki Bogu w końcu się obudziłaś, już myślałem, że za bardzo cię poturbowałem.
  • No, jedna osoba, która okularów nie potrzebuje.
  • S-S-Shi, to naprawdę ty? – powiedział Itachi.
  • Nie święty Turecki. A kto inny.
  • Obudziłaś się – powiedział starszy z braci Uchiha – Myślałem, że już cię straciłem. Powiem ci coś. Kocham cię.
Zaparło mi dech w piersiach, zarumieniłam się i po chwili też mu odpowiedziałam.
  • Ja też cię kocham. – Gdy tylko to powiedziałam poczułam jego namiętne wargi na swoich. Gdy się od siebie oderwaliśmy poczułam na ramieniu czyjąś ręke, odwróciłam się i zobaczyłam tatę.
  • Shi, jak obiecałaś miałaś zaśpiewać na początku balu.
  • Dobrze już idę.
Wstałam od stołu i poszłam na scenę, na której czekała na mnie już gitara i mikrofon oraz Shino za perkusją i Ayumu z gitarą obok. Zaczęliśmy piosenkę:

 https://www.youtube.com/watch?v=Bl1AXYOseuY

My hands are searching for you
My arms are outstretched towards you
I feel you on my fingertips
My tongue dances behind my lips for you

This fire rising through my being
Burning I’m not used to seeing you
I’m alive, I’m alive
I can feel you all around me
Thickening the air I’m breathing
Holding on to what I’m feeling
Savoring this heart that’s healing
My hands float up above me
And you whisper you love me
And I begin to fade
Into our secret place
The music makes me sway
The angels singing say we are alone with you
I am alone and they are too with you
I’m alive, I’m alive
I can feel you all around me
Thickening the air I’m breathing
Holding on to what I’m feeling
Savoring this heart that’s healing
And so I cry
The light is white
And I see you
I’m alive, I’m alive, I’m alive
I can feel you all around me
Thickening the air I’m breathing
Holding on to what I’m feeling
Savoring this heart that’s healing
Take my hand
I give it to you
Now you owe me
All I am
You said you would never leave me
I believe you
I believe
I can feel you all around me
Thickening the air I’m breathing
Holding on to what I’m feeling

Savoring this heart that’s healed

Po skończonej piosence zeszłam, ze sceny i wróciłam do stołu. Po posiłku impreza zaczęła się na dobre. Bal skończył się po północy. Po zabawie zamiast do swojego pokoju udałam się do pokoju Itachiego. Dlaczego…

Dowiecie się w następnym rozdziale.
Akatsuki
Tak wyglądało AkatsukiSukienka Shi na bal
A to sukienka Shi.

Rozdział XI Shi vs Danzo

Rozdział XI Shi vs Danzo


Rozdział XI Shi vs Danzo

-Nie szkodzi. Chodźmy na obiad. – powiedziałam.
  • Tak masz rację. Właśnie zaczęła przerwa – powiedział Itachi patrząc na zegarek. Wstał z kozetki i podał mi rękę, za którą nie pewnie chwyciłam. Ruszyliśmy na stołówkę. Po dotarciu rozejrzałam się za resztą organizacji, Shino i Ayumu. Siedzieli już przy największym stole w jadalni. Jedli i rozmawiali, śmiejąc się przy tym głośno. O dziwo nawet Pein się śmiał. Razem z Itachim, który ciągle trzymał mnie za rękę, ruszyliśmy po swoje posiłki. Ja zamówiłam kurczaka z ryżem na ostro (aut: Pycha, aż mi cieknie ślinka. Kyu: zauważyłem ślinisz mi futerko Aut: Sorrki nie bij ><), a Itachi sushi i dango na deser. Wszyscy zjedliśmy i poszliśmy pod sale, gdzie za chwile mieliśmy mieć lekcje z Lelou.Usiedliśmy sobie na ławce pod oknem. Oczywiście wszyscy się nie zmieściliśmy. Ja, Konan, Ayumu i Shino usiedliśmy na parapecie. Kisame, Itachi, Pein i Sasori z Deidarą na kolanach na ławce. Hidan, Zetsu i Kakzu oparli się o ścianę, a Tobi usiadł na ziemi przy ławce. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Kilka minut przed dzwonkiem przyszedł Akira i powiedział:
  • Znaleźliśmy Danzo.
  • Gdzie? – Krzyknęłam
  • Walczy z Sasuke na moście na granicy kraju Ognia i Skały.
  • Co?! – krzyknął Itachi
  • Czyli się dowiedział?
  • Na to wygląda? – odpowiedział na moje pytanie Akira
  • O czym?!
  • O tym, że to Danzo namówił 3 Hokage, by wydał ci rozkaz wybicia całego klanu. Jego planem było pozbierać Sharingany najpotężniejszych z kalanu. I Wymyślił właśnie ten plan by potem nie było w tym jego winy.
  • A ja myślałem, że moja rodzina chce wywołać wojnę domową.
  • Oszukali cię. No cóż ja ide mam nie skończone sprawy z tym staruchem. – wstałam z ławki stanęłam, przed Akirą i krzyknęłam. – Kyu, rudzielcu nie spać, idziemy zrobić małą rozpierduchę. – po chwili na moim ramieniu pojawił się mały lisek.
  • No to na co czekamy, idziemy, idziemy. (Kyu: Ja się tak nie zachowuje ~foch~ Aut: Doprawdy? A ja myślę, że zachowujesz się jeszcze gorzej. A tak w ogóle nie przerywaj w połowie rozdziału, zawołam Kuro. Kyu: Już jestem grzeczny ~przestraszony~)
  • Tak, tak idziemy. – otworzyłam teleporter, który od razu przeniesie mnie na most. Za mną czego się nie spodziewałam poszła cała organizacja, wliczając w to Shino i Ayumu. Gdy przeszliśmy przez portal, zamiast mostu zobaczyliśmy ruinę. Sasuke ostatkiem sił wykonywał uniki przed atakami Danzo. Staruch zaczął składać pieczęcie, a po chwili w stronę młodego Uchihy zaczęły lecieć kule wiatru. W ostatniej chwili wyskoczyłam przed czarnowłosego i zablokowałam technikę.
  • Nic ci nie jest? – zapytałam patrząc na niego kątem oka.
  • Nic i nie wtrącaj się, on jest mój.
  • Niby dlaczego?
  • To przez niego moja rodzina nie żyje. Zabił wszystkich z Akatsuki, rozumiesz? Zabił mi brata.
  • Że kto niby wybił całe Akatsuki?
  • No Danzo. Ty głucha jesteś czy tylko taką udajesz?
  • Haha..
  • I czego się cieszysz?
  • No wiesz, gdyby Akatsuki zostało zlikwidowanie to bym o tym wiedziała.
  • Shiori! – krzyknął Danzo – jak ja dawno cie nie widziałem.
  • Taa, no wiesz jak byś nie spieprzył z wioski, to byś mnie widział częściej. A tak w ogóle jak ci się udało zniszczyć Akatsuki.
  • No normalnie byli i ich nie ma.
  • Przestań pieprzyć.
  • Ja pieprze? Od tygodnia ich nie ma.
  • No to by się zgadało.
  • Co by się zgadało? – zapytał Sasuke.
  • To, że od tygodnia Akasie są w moim pałacu.
  • Czyli Itachi…
  • Żyje… – przerwałam mu a mnie Itachi
  • i mam się dobrze.
  • Aniki! – Krzyknął młodszy Uchiha i ostatkiem sił rzucił się na brata.
  • Madara, chodź tu.
  • Shi – zaczął Itachi – Madara nie żyję
  • Jakby nie żył to bym go nie wołała. To jak Madara pomożesz mi się zemścić, przecież tobie też zniszczył życie
  • Tak masz rację – powiedział poważnym głosem Tobi wyłaniający się z końca zgromadzenia. – To przez niego Kyuubi zaatakował Konohe 16 lat temu. ( Kyu: Tak powinienem zjeść Danzo te 16 lat temu, on mnie kontrolował. Mogę go zjeść, mogę? Aut: Bo zawołam Kuro. Kyu: Dobra jestem cicho.)
  • Co?! – Krzyknęli bracia Uchiha.
  • To co słyszeliście – powiedziałam – Madara ściągnij tą maskę bo mnie wnerwia.
  • Hai, mnie też już wkur*ia. – powiedział najstarszy z Uchiha ściągając i wyrzucając maskę.
  • Danzo zginiesz za to co zrobiłeś mi i Madarze.
  • Shiori, czy ty myślisz, że mnie pokonać.
  • Tak z lekką pomocą Madary. Wiesz co masz robić? Kiedyś na moim miejscu był mój ojciec.
  • Tak, wiem. Sasuke pożyczysz mi Katanę?
  • Hai, proszę. – W momencie gdy najstarszy Uchiha dostał broń, stanęłam przednim i czekałam na jego ruch. Długo nie musiałam czekać, bo po chwili poczułam jak wbija mi katanę w miejsce mojego serca. Moja głowa opadła bezwładnie. Itachi, Pein i Konan zaczęli krzyczeć myśląc, że Madara mnie zabił, a Danzo zaczął śmiać się histerycznie, myśląc, że Madara mnie zdradził i zabił. Po kilku minutach podniosłam głowę. Moje oczy świeciły się jaskrawą czerwienią. Widać w nich było czysty głod. Moje kły nieznacznie się wydłużyły. Nim ktokolwiek zareagował stałam za Danzo, z kłami przy jego tętnicy szyjnej. Po chwili moje zęby zagłębiły się w jego szyi, a ja zaczęłam łapczywie pić jego krew. Wyssałam wszystko co mogłam, Danzo padł na ziemie bez możliwości odrodzenia się.
  • Ta krew była okropna.
  • Dziwisz się była strasznie stara – powiedział Akira
  • Hai, Hai Akira, masz jeszcze jakąś po ręką.
  • Tak 1 l. Starczy?
  • Na powrót do domu tak, ale mamy tylko dwie minut, zaraz stracę moc, a z tym również przytomność, więc jak nie chcecie wracać z buta to ruszać dupy i przechodzić przez ten portal. Akira powiedz potem tacie, że będę potrzebować jegpo krwi.
  • Hai, a teraz przechodzimy. -Gdy wszyscy przeszli przez portal, zemdlałam.


Cdn. Przepraszam, że wstawiam tak nie regularnie. Postaram się wstawiać nowe rozdziały co soboty, ewentualnie co niedziele. Kyu mnie dopilnuje, a jak nie on to Kuro lub ktoś z Akasiów.
Pein: Życzymy wam powodzenia w nauce.
Konan: Tak i wytrwałości.
Sasori: Życzenia wysyłają
Itachi: Wszyscy z Akatsuki. Więc jeszcze raz wytrwałości.
Madara: Tak, Powodzenia wszystkim co w poniedziałek zaczęli nowy rok szkolny. To do następnego rozdziału.
Aut: To takie życzonka od najpoważniejszych z organizacji. Kakzu nie gniewaj się, że nie dałam ci dojść do głosu, ale pewnie kazałbyś, zapłacić sobie za życzenia, a tego chciałabym uniknąć. No nic, to jeszcze raz powodzenia i Cześć.
(Te życzonka był na 1 września, a że blog jest przeniesiony to i tak się tu pojawią.)

Rozdział X Wspomnienia cz II

Rozdział X Wspomnienia cz II


KuroPoznajcie się. Oto Kuro wilk Shi.


    • Tak, tak ruszamy.
Wyszliśmy z wioski i ruszyliśmy do mojej ojczystej wioski. Szliśmy spokojnie Kakashi z przodu, ja przy powozie Ciela i Sebastiana, a Panicz Uchiha z różowym czymś z tyłu. Przeszliśmy spokojnie jakieś 10 km, kiedy zaatakowali nas jacyś Anbu Konohy, wiedząc, że nie mogła ich wysłać Tsunade wiedziałam, że są z Korzenia. Z tłumu wyłonił się jeszcze jeden człowiek, którego nienawidzę i z chęcią wyrwałabym mu ten obślizgły wężowy język i wepchnęła mu wprost do gardła. Tak dobrze myślicie to Orochimaru.
  • Czego chcesz obślizgły gadzie. -syknęłam
  • Shi, a jak myślisz dlaczego zostałaś zaatakowana wczoraj?
  • Więc ty też zamarzyłeś se rzeczy niemożliwych nigdy nie dostaniesz moich oczu.
  • Nie bądź tak pewna. Technika transmigracji padołu.
Pojawiły się trzy trumny. Wewnątrz ich był pierwszy i drugi Hokage i Gareki.
  • Co? Jak mogłeś użyć w tej technice mojego chłopaka.
  • Jest dobrym Shionobi, a ty raczej go nie skrzywdzisz.
  • Ja może i nie, ale Kuro z chęcią, a ja z chęcią zajmę się twoimi znajomymi, zresztą muszę przetestować moje nowe zabawki.
Wyciągnęłam zza paska dwa pistolety i wymierzyłam w dwa różne cele. Przycisnęłam spust. Usłyszałam dźwięk wystrzału, a potem na ziemię padło dwóch członków ANBU.
  • Jak ty to zrobiłaś? – krzyknął Orochimaru
  • A to to tylko pamiątka z innego wymiaru. Dziękuje ci autorko. ( Nie ma za co >< zawsze jestem skora do pomocy jeśli chodzi o brutalność dop.aut.)
Wyskoczyłam przed Kakashiego, a z mojej pieczęci na brzuchu wyłonił się czarny wilk z kajdanami na łapach.
  • Kuro są twoi.
  • Dziękuje, długo na to czekałem.
Zaczęła się walka Kakashi zresztą bronili klientów. Sebastian jak to Sebastian uśmiechał się na widok mojej rozpierduchy.
  • Sebastian! – usłyszałam Ciela. – Mereda zabij ich.
  • Yes, my Lord.
  • Sebastian rób co chcesz, a le Orochimaru jest mój.
  • Tak jak sobie życzysz.
  • Nie – krzyknął Kakashi jesteś naszym klientem, a my mamy cię bronić.
  • Nie trzeba sam sobie świetnie radzę.
Na potwierdenie swych słów wyciągnął z marynarki kilka sztućców i rzucił w strone Anbu . Pozostała 8, która została żywa po moich strzałach padła na ziemie brodząc w swojej własnej krwi. Został nam tylko Orochimaru i Pierwszy i Gareki. Drugi został rozszarpany przez Kuro i zapieczętowany. Sebastian zajął się Pierwszym, Kuro Garekim, a ja Orochimaru. Walka zaczęła się na dobre. Oczywiście wygraliśmy. Nie było to trudno szczególnie, że strzeliłam węzowatemu poiędy oczy, a na deser wyrwałam mu serce. Po bitwie chwile odpoczeliśmy. Cała drużyna na nas patrzyła gdy wraz z Sebastianem przeszukiwaliśmy zwłoki. Znależliśmy dwa listy, jeden u Orochimaru, a drugi podajże u przywódcy oddziału.

„ Orochimaru”
Ta mała przeżyła zrób coś z tym bo nasze plany nie pójdą po naszej myśli.
Potrzebujemy jej oczu. Zdobądź je za wszelką cenę.
Danzo”
„ Cel misji
Pozbądźcie się Shiori Ookami. Współpracujcie z Orochimaru.
Danzo”

No pięknie. Po cholerę mu moje oczy. Dobra dowiemy się jak wrócimy z misji. Ruszyliśmy w dalszą drogę. Do celu dotarliśmy tego samego dnia wieczorem.
~W sekretariacie szkoły.~
  • Shi, kochanie jak ja się o ciebie martwiłem? – Krzyknął mój tata, jak tylko weszliśmy do pomieszczenia.
  • Tak, tak dusisz mnie. Przyprowadziłam Ciela i Sebastiana.Przez kilka miesięcy będę mieszkać w Konoha. A to jest drużyna z Konoha. To jest Kakashi Hatake, Uchiha Sasuke, Haruno Sakura i Uzumaki Naruto. Trzeba z niego wyciągnąć Kyuu,
  • Przepraszam, co mówiłaś?! – krzyknął Kenji
  • Że z tego blondyna trzeba wyciągnąć rudzielca.
  • A wcześniej?
  • To jest drużyna z Konohy.
  • A jeszcze wcześniej?
  • Przyprowadziłam Ciela i Sebastiana.
  • A pomiędzy?! – powiedział już z pulsującą żyłką na czole.
  • Będę mieszkać w Konoha.
  • Nie zgadzam się. Zostajesz tu.
  • Albo idę albo nie przejmuję władzy nad królestwem.
  • Wrrr. No dobra. A teraz rozejść się do pokoi. Akira zaprowadź ich.
  • Hai!
Wyszliśmy. W wiosce Demonów spędziliśmy jeszcze dwa dni. Po powrocie do Konoha okazało się, że Danzo zbiegł z wioski. I nie dowiedziałam się najważniejszych rzeczy.

~Powrót do teraźniejszości~

  • I tak to wyglądało.
  • Aha. Przepraszam, że musiałaś do tego wracać opowiadając mi to.
  • Nie szkodzi. Chodźmy na obiad.

CdN.

Rozdział IX Wspomnienia cz. 1

Rozdział IX Wspomnienia cz. 1


Rozdział IX Wspomnienia cz. 1

Wybiegłam z sali za sobą słyszałam nawołującego mnie Itachi’ego. Nie słuchałam go, biegłam co sił w nogach. Zatrzymałam się dopiero w pokoju lekarkim, a że Seiji jest jedynym medykiem pilnował uczestników kolejnych walk. Do pomieszczenia zaraz za mną wbiegł czarnowłosy.
  • Shi, co się stało? Czemu uciekłaś?
  • Złe wspomnienia.
  • Chcesz zostać sama? Pokręciłam przecząco głową. Itachi usiadł koło mnie na kozetce. Nie wiem czemu, ale wtuliłam się w jego szeroki tors. Na początku zdziwiony Uchiha nie wykonał, żadnego ruchu, po chwili zaczął głaskać mnie po głowie. Więc już lekko uspokojona zaczęłam mu opowiadać moją historię, w której ja i Natsumi byliśmy najlepszymi przyjaciółkami, a jej starszy brat był moją pierwszą i największą miłością.


*3 lata temu*

Konoha, razem z Garekim spędzaliśmy tam naszą 2 rocznicę związku bawiliśmy się wspaniale. Byliśmy w restauracji, w parku rozrywki. Obeszliśmy całą wioskę dookoła i ani trochę się nie zmęczyliśmy. Do wioski Demonów ruszyliśmy z samego rana następnego dnia. Szliśmy spokojnie przez las, gdy nagle zaatakowała nas grupa ANBU Konohy. Zaczęła się walka zabiłam 4 Shinobi, a Gareki kolejnych 5. Myśleliśmy, że nie ma już więcej wrogów, ale się myliliśmy. Od tyłu zaatakował nas jeszcze jeden rzucił we mnie trujące kunaie i senbu których nie dałbym rady uniknąć. Mój chłopak zasłonił mnie w ostatniej chwili. Nie udało mi się go uratować. Zmarł w moich ramionach. Do wioski dotarłam dopiero w środku nocy. Ciało mojego chłopaka zapieczętowałam w zwoju, który zaniosłam do zamku. Jego rodzina została powiadomiona, a gdy Natsumi dowiedziała się jak tak naprawdę zginął Gareki, znienawidziła mnie i zaczęła krzyczeć, że to ja powinnam tam zginąć. Przyznałam jej racje. Od tej nocy przestałam walczy, ponieważ nie mogłam sobie wybaczyć, że mając taką siłę nie potrafiłam uratować osoby, którą kocham. Po pogrzebie postanowiłam, dowiedzieć się dlaczego Anbu nas zaatakowało, skoro jesteśmy sojusznikami. Tego samego dnia wyruszyłam do Konohy. Na skraju lasu na głowę zarzuciłam kaptur i ruszyłam w stronę wielkiej bramy. Przed wejściem zatrzymało mnie dwóch chuninów. Zadali mi kilka pytań i puścili dalej. Od razu skierowałam się do budynku administracyjnego i skierowałam się na drugie piętro, gdzie mieścił się gabinet Hokage. Zapukał i poczekałam na zaproszenie wiedząc, że Tsunade nie lubi gdy ktoś wbiega do jej gabinetu bez pozwolenia. Skąd to wiem? Tsunade jest moją kuzynką i przez kilka lat mieszkała w Wiosce Demonów. Weszłam do gabinetu, w którym znajdowało się 6 osób. Tsunade, Shizune i jakaś drużyna Chuninów. Chyba Chuninów. Chyba chuninów. Z tej gromady znam tylko Hokage i jej asystentkę. Znam jeszcze senseia tej drużyny, niestety nie osobiście, po prostu wiedziałam kim on jest. Były to Hatake Kakashi – Kopiujący ninja Konochy.
  • W czym mogę pomóc? – usłyszałam Tsunade i odwróciłam się w jej stronę.
  • Tsunade. Ile to już lat? 5?6? – odpowiedziałam, a wszyscy zmierzyli mnie wzrokiem, bo z mojego głosu wynikało, że jestem w wieku drużyny stojącej obok.
  • Jak ty się zwracasz się do Hokage! Jesteś nie wychowana zważaj na słowa! Do starszych zwraca się z szacunkiem! – zaczęła krzyczeć do mnie jakś różowa landryna.
  • Jeszcze masz coś do powiedzenia – warknęłam wkurzona – i zwracam się tak jak powinnam jestem na równi z Tsunade, więc jak już na mnie nawrzeszczałaś to z łaski swojej zamknij się.
  • A ty co rzucasz się do Sakury, kiedy ma racje. – powiedział oschle jakiś czarnowłosy. Ujrzałam w jego oczach aktywowanego Sharingana. Aha, czyli to jest ten słynny Sasuke Uchiaha.
  • A ty co Uchiha – syknęłam w jego strony – taki obrońca z ciebie? Dobra dość. Tsunade czemu wysłałaś, na mnie i na Garekiego, Anbu.
  • Co? Ja nikogo nie wysyłam. I Shiori przestań się z nimi kłócić, i zdejmij kaptur.
  • Tak tak. To pytam się po jaką cholerę wysyłałaś tych Anbu.
  • Mówie ci, że nikogo nie wysyłałam. To pewnie Danzo.
  • To ten stary pryk jeszcze żyje? Ha nawbijał sobie tych sharinganów w rękę to teraz chce jeszcze potężniejsze oczy. I kurwa czego wy się tak na mnie patrzycie? – ostatnie zdanie skierowałam do drużyny obok stojącej, która nie raczyła wyjść.
  • Bo jesteś stara, a ja myślałem, że rozmawiam z osobą w moim wieku. – powiedział Szanowny Panicz Uchiha. Żyłka na moim czole zaczęła drgać niebezpiecznie.
  • Na ile ja ci lat wyglądam?
  • Nie wiem. Może 70? 80?
  • Tsunade wybacz.
  • Za co?
  • Za to, że właśnie ten człowiek szykuje, się na śmierć. A ten blondyn mi pomoże.
  • Niby jak Naruto ma ci pomóc? – warknął Sharingowiec.
  • No nie wiem zastanówmy się. Właśnie wkurwiłeś dziewczynę, która nie dawno straciła chłopaka, jest przyszłą władczynią demonów i kontroluje wszystkie, ale to wszystkie demony, z Kyubim włącznie. A właśnie zabieram Kyubiego ze sobą. Spoko Naruto,tak? – blondyn kiwnął głową – przeżyjesz, a i na jutro wezwij Danzo. I Tsunade mogę zostać jakieś pół roku w Konoha, prawda?
  • Tak, nie ma sprawy tylko nie mam dla ciebie lokum i zapewne chcesz dołączyć do jakieś drużyny.
  • Jak ty mnie dobrze znasz?
  • Ha, zrobię ci na złość – popatrzyłam na nią z uniesioną brwią – no za ten kawał, który mi zrobiłaś na pożegnanie, Mieszkasz u Uchihy i jesteś w tej oto drużynie.
  • To miało być dla mnie na złość. Ty chyba wolisz zrobić na złość dla Szanownego Panicza. – powiedziałam wskazując na wkurzonego Sasuke.
  • Właśnie przyszli po misje, więc pójdziesz od razu z nim. Macie eskortować młodego Lorda i jego lokaja do Wioski Demonów i Shiori dla ciebie dodatkowo list do Kenji’ego.
  • Tak jest – wszyscy przytaknęli
  • macie spotkanie za 20 minut w Hotelu Księżycowym.
  • Hai
Po tym wszyscy uciekli się spakować, a ja korzystając z okazji poszłam coś zjeść. Na miejscu była 10 minut wcześniej, więc położyłam się na dachu, oglądając niebo. Równo o czasie na miejscu pojawił się Uchiha wraz z różową landryną. Za chwile przyszedł Naruto. Cały czas siedziałam na dach. Miałam wyciszoną chakrę dlatego nikt nie wiedział, że leżę sobie nad ich głowami.
  • No co za Suka nie dość, że się wymądrza to się spóźnia.
  • Sasuke-kuuuun, nie myśl o niej. Jest zdzirą i chamską szmatą.
Tego to się nie spodziewałam. Położyłam się na brzuchu, a głowę położyłam na krawędzi dachu by widzieć całą trójkę.
  • Oj, nieładnie tak różowa landrynko, szybciej po Uchiha spodziewałabym się takich słów.
  • Co ty tu robisz? – krzyknęła cała trójka.
  • Opalam się w cieniu i podsłuchuje, a co?
  • Nicccc – warknął Sasuke.
  • Gdzie ten Kakashi i klienci.
  • Klienci siedzą na ławce za wami, a tak w ogóle to cześć Ciel, Sebastian – Klienci mi pomachali, a ja im odmachałam – a Kakashi za 3, 2, 1 spada z nieba. – Podczas liczenia wykonałam kilka pieczęci, które sprawiły, że Kakashi się prze teleportował i właśnie w tej chwili leciał ku ziemi niczego nie świadomy . W ostatniej chwili zeskoczyłam z dachu by go złapać i postawić na ziemi. Popatrzył na mnie zdziwiony i rozejrzał się dookoła.
  • Spóźniłeś się Kakashi.
  • Tak, tak ruszamy

CdN.

Rozdział VIII Shi bierze udział w zajęciach praktycznych.

Rozdział VIII Shi bierze udział w zajęciach praktycznych.


Rozdział VIII Shi bierze udział w zajęciach praktycznych.

Rano wstałam przed świtem, ubrałam się w dresy i poszłam pobiegać. Przez dni spędzone w organizacji zaprzestałam tej czynność, więc muszę nadrobić stracone godziny . Wyszłam z zamku i pobiegłam do lasu. Do pokoju wróciłam po godzinie. Poszłam się wykąpać. Ubrałam się w mundurek i wyszłam z łazienki. Na moim łóżku leżał mały zwierzaczek, był to Shiro. Stworzenie to było demonicznym kotem. No tajemnicze moce i umiejętności. Wzięłam go na ręce i poszłam na śniadanie. Była godzina 6, więc reszta jeszcze spała. Zasiadłam do ogromnego, zastawionego stołu. Zaczęłam pałaszować naleśnik, przygotowane przez kucharki. O 6:30 do pomieszczenia weszli Itachi, Pein, Konan i Sasori. Dosiedli się do mnie i także zaczęli jeść. Rozmowę zaczął Pein rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. O 7 przybyłam reszta organizacji i o 7,45 ruszyliśmy do szkoły. Pierwszą lekcją były zajęcia praktyczne czyli walki treningowe. Przed zaśnięciem postanowiłam, że wezmę w nich udział. To będzie pierwszy raz, gdy będę aktywnie uczestniczyć w zajęciach. A co tam niech zobaczą co potrafię. Na sale dotarliśmy jako ostatni. Oczywiście wzrok wszystkich skierował się na nas. Organizacja usiadła czekając na swoją walkę, a ja podeszłam do taty, by porozmawiać z nim chwile.
- Cześć Tato. Co tam?
- A spoko, spoko. Co potrzebujesz?
- Wpisz mnie na listę walk treningowych.
- Serio!? – Pokiwałam twierdząco głową, a tata rzucił się na mnie, by mnie wyściskać – Dobra najpierw walczysz z… Hidan’em.
- Spoko łatwizna. Wezwij Seiji’ego, przyda się medyk.
- Dobra, dobra. Leć do reszty.
- Dzięki. – Pocałowałam go w policzek i poszłam się przebrać w rzeczy, w których będzie mi wygodniej się walczyło. Ubrałam się w biało-czarną bluzkę na ramiączkach, czarne szerokie spodnie. Na rękach miałam czarne rękawiczki, na prawą rękę nałożyłam też kawałek zbroi, a na lewą biały rękaw z puszkiem. Na plecach miałam jeden z moich mieczy. W szkole musiałam mieć wilcze uszy i ogon. Uszy zazwyczaj były oklapnięte, a ogon schowany pod mundurkiem. Jednak tym razem uszy stały na sztorc, a ogon był doskonale widoczny. Wyszłam z szatni, znów wzrok wszystkich skierował się na mnie. Parzyli na mnie z otwartymi ze zdziwienia ustami. To fakt nigdy nie widzieli mnie inaczej ubranej niż w mundurek. Popatrzyłam na środek Sali, gdzie właśnie odbywała się walka pomiędzy Konan i dziewczyną  z innej klasy, której nie znałam. Wywnioskują z krzyków innych uczestników miała na imię Nami. Konan zamieniła się w papier i zaatakowała przeciwniczkę, tym samym kończąc walkę. Zaraz za nią na boisko wyszedł Deidara i Shino. Jak się domyśliłam wygrała Shino, ze swoim Murasame. Teraz była moja kolej walczyłam z Ridanem. Nim weszłam na boisko spojrzałam na Hidana, który właśnie w tej chwili zaczął krzyczeć na całą salę.
- Co ja mam walczyć z Shi, was pogięło ona ostatnio pozbawiła mnie głowy.
- Hidan nie panikuj. – Krzyknęłam – Seiji ci ją ładnie potem przyszyje.
Hidan w końcu stanął na polu i zaczęliśmy walkę. Białowłosy wyciągnął swoją kosę, a ja swój miecz. Nasza walka zaczęła się na dobre. Odparowałam wszystkie jego ciosy. Odskoczyliśmy od siebie. Po chwili fioletowooki zniknął. A ja poczułam jak coś wbija mi się w plecy. Na sali wszyscy wstrzymali oddech, Krzyknęłam na Ridana.
- Ty Debilu. Zniszczyłeś moje ulubione ubrania.
Kosa wyszła z mojej rany, odskoczyłam od Hidana i spojrzałam na niego jarzącymi się oczami. Tym razem ja zniknęłam, pojawiłam się za przeciwnikiem i odcięłam mu głowę. Walka się zakończyła. Wszyscy myśleli, że zabiłam Hidana, dopóki ten nie zaczął krzyczeć.
- Kurawa, wiedziałam, że znów stracę głowę.
- Wybacz. Na przeprosiny dostaniesz całusa w policzek, ale to dopiero jak będziesz w człości.
Ściągnęliśmy Hidana na nosze i zeszliśmy z boiska, by mogła wejść kolejna para. Seiji przyszył białowłosemu głowę, a ja i reszta zaczęliśmy się przypatrywać walce Sasori’ego i Ayumu. Sasori wygrał używając jednej ze swoich marionetek. Zaraz zanim na pole wyszedł jeszcze Itachi, Pein, Kakazu, Kisame, Zetsu i Tobi, który o dziwo wygrał. Ostatnia walka była moja i walczyłam wraz z Natsumi, moim wrogiem publicznym nr 1. Ustawiliśmy się na polu. Tym razem nie używałam broni. Pokonałam ją moim genjutsu. Pokazałam jej przeszłość, w której się jeszcze przyjaźniłyśmy. Było tak dopóki nie zginął jej brat, a mój poprzedni chłopak. Popłakała się na środku sali, a ja wraz z nią. To były nie tylko jej złe wspomnienia, ale również i moje. No nic chciałam za wszelką cenę wygrać. Przeżyję tych kilka łez.

CdN.

Dzięki, że czytacie. Przepraszam, że tak długo kazałam wam czekać na rozdział.
Shi z uszamiShi w stroju do walki.

Rozdział VII Pierwszy dzień szkoły.

Rozdział VII Pierwszy dzień szkoły.


Rozdział VII Pierwszy dzień szkoły.


Wyszliśmy z Organizacji, a ja otworzyłam portal, do którego weszłam, za mną całe Akatsuki, a za nimi moje rodzeństwo. Wszyscy z zaskoczeniem wpatrywali się w szkołę i ludzi tam chodzących.
- Dobra. – odezwał się Ryu – To najpierw pokój nauczycielski. Wiem tylko tyle, że jesteście w jednej klasie, ale macie inne zajęcia dodatkowe. To ruszamy.
Weszliśmy do szkoły i po 5 minutach byliśmy w pokoju nauczycielskim. Weszliśmy do pomieszczenia, a na mnie rzucił się młody mężczyzna z długimi, czarnymi włosami i wilczymi uszami.
- Shi, Kochanie moje  jak ja cię dawno nie widziałem.
- T..ta..tato . Dusisz. – Wyjąkałam.
- A tak przepraszam. To nowi uczniowie, tak?
- Owszem. – Odpowiedział Akira. – Przydziel im dodatkowe.
Dobra, ale najpierw się przedstawię – Powiedział mój tata, a ja usiadłam na sofie. Zapowiadało się długie przedstawienie. –Jestem Kenji. Tata Shi, Ryu i Akiry, jak również dyrektor i wasz nauczyciel. Jako jedyni macie pozwolenia mówić mi po imieniu. Żaden pan i takie tam, bo czuje się staro. – Wszyscy oprócz mnie i mojego rodzeństwa popatrzyli na niego dziwnie.- Proszę, nie gapcie się tak na mnie…albo będę musiał was jebnąć. – razem z Akirą i Ryu, jak i zresztą nauczycieli padliśmy na ziemie śmiejąc się do rozpuku. Będę was uczył jutsu żywiołów, będę też prowadził lekcje posługiwania się waszym Kekai Genkai, tak by nie były zagrożeniem dla użytkownika. Ryu będzie was uczył Walki wręcz i posługiwaniem się bronią białą. – Kiedy Hidan chciał coś powiedzieć mój tata go wyprzedził – Tak Hidan kosa też się wlicza. Akira uczy wf i chemii, czyli pokaże wam jak doskonalić bomby i pułapki. Lelou – wskazał na mężczyznę o czarnych włosach sięgających ramion i błękitnych oczach – będzie waz uczył Historii Świata ludzi i demonów, jak również uczy wykonywania marionetek. Daisuke – tym razem wskazał mężczyznę o Niebieskawych włosach i błękitnych oczach w okularach – on będzie was uczył Genjutsu i jest psychologiem szkolnym. Hayato – wskazał ręką chłopaka w wieku jakichś 19 lat o złotych oczach i włosach – on was będzie uczył szpiegostwa i teleportacji. Natomiast Seiji  – Mężczyzna o czarnych włosach i fiołkowych oczach pomachał do organizacji – uczy Strategii i medycyny. No to tak chodzicie do klasy 1”E”. A teraz dodatkowe zajęcia. No to tak Itachi Kekai Genkai, Walka bronią białą i Genjutsu. Wszystko masz zapisane na planie lekcji. A tak Plan lekcji każdy powinien mieć w kieszeni mundurka. No to lecimy dalej. Pein Kekai Genkai i Strategia. Deidara Bomby i pułapki. Sasori marionetki, pułapki i medycyna. Zetsu szpiegostwo. Kisame Walka Samehadą i jutsu wody. Konan jutsu papieru. Hidan walka kosą walka wręcz. Kakazu Medyk i strateg. Tobi znikanie, jutsu ognia i co najważniejsze wizyty u psychologa. A ty Shiori jak zwykle wszystko. Tak wasze zakwaterowanie jest w pałacu. Każdy ma własny pokój i pokojówkę do dyspozycji, a Kanon i Shiori Lokaja. No to wszystko lecieć na  lekcję. Shi zaprowadź wszystkich.
- Tak jest. A tak w ogóle dłużej się nie dało. A zresztą idziemy.
Wszyscy ruszyliśmy pod salę od chemii niestety, dla niektórych wszyscy muszą się jej uczyć.
- Zaczekajcie chwile. Jak coś to mnie nie znacie. – przełknęłam ciężko ślinę i kontynuowałam – przyprowadziłam was tylko i tyle widzicie mnie pierwszy raz na oczy.
- Dlaczego?! – Itachi wyrwał się z tłumu, spojrzałam na niego prawie płacząc – Shi dlaczego? – powiedział łagodniej.
- Sami się domyślicie, więc proszę zróbcie to o co proszę. Dobra wchodzimy. Widzieliśmy się pierwszy raz pamiętajcie.
Otworzyłam drzwi, telepatycznie przekazałam Akirze o co prosiłam chłopaków, żeby nie zdziwił się ich zachowaniem . Ruszyłam do swojej ławki na samym końcu przy której siedzieli moi najlepsi przyjaciele, geje Shino i Ayumu. Po drodze Natsumi, najpopularniejsza dziewczyna w klasie, podstawiła mi nogę, o którą się potknęłam i  głośnym hukiem upadłam na podłogę. Cała klasa wybuchła śmiechem oprócz moich przyjaciół i organizacji.  Po chwili wstałam wytrzepałam kolana. Z powrotem ruszyłam na swoje miejsce. Usiadłam pomiędzy chłopakami, którzy mnie przytulili, w ich ramionach zaczęłam cicho łkać. Nie miałam już siły na ich wygłupy. Zostałam ich kozłem ofiarnym. Nie mogę im odpłacić, bo moja moc jest blokowana przez naszyjnik. Całe Akatsuki stanęło przy tablicy. Chłopcy z klasy ślinili się na widok Kanon. Gdy Pein to zauważył przytulił ją lekko. Zaś dziewczyny na czele z Natsumi patrzyły maślanym wzrokiem na Itachi’ego, Deidarę i Sasori’ego. Blondyn skrzywił się nieznacznie, Uchiha wpatrywał się ukradkiem we mnie, a Sasori na nic nie reagował. Akira przedstawił wszystkich po czym kazał usiąść gdzie chcą. Organizacja rozeszła się po całej Sali, jedynie Itachi podążał w moją stronę. Pokręciłam przecząco głową, w tym czasie za rękę złapała go Natsumi i pociągnęła na miejsce koło siebie. Pierwsza lekcja przeciągała się miłosiernie. Z każdej strony dochodziły do mnie obelgi skierowane prosto w moją stronę. Wszyscy kłamali prosto w oczy moim przyjaciołom z organizacji. Przyznam się czytałam im w myślach. Żaden z nich nie był zadowolony z rzeczy, które usłyszeli. W końcu lekcja się skończyła, a ja zdążyłam się wypłakać w ramionach Ayumu i Shina. Poszliśmy na kolejną lekcje, którą była podstawowa nauka ninjutsu, genjutsu i taijutsu. Wszyscy wyśmiewali się ze mnie, bo nigdy nie brałam czynnego udziału w lekcji. Moja moc była zbyt wielka, a ja zbyt wkurzona by używać jej przy reszcie klasy. Stał pod ścianą i obserwowałam resztę. Całe Akatsuki się wykazało, szczególnie podobało się im jutsu Kanon. W końcu na środek sali wyszła Natsumi. Użyła jutsu pioruna, które pomknęło w moją stronę. Wiedziałam, że nie zrobi mi większej krzywdy, dlatego stałam w miejscu, odepchnęłam od siebie Ayumi i Shino i dalej stałam na linii ognia. Atak do mnie nie doszedł. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, że przede mną stoi Itachi, Pein i Kanon.
- Co wy kurwa robicie! – Krzyknął wściekły Itachi, przy okazji włączając Sharingana. – Shi , ty czemu nie robisz uniku?
Patrzyłam w dół, nie chciałam podnieść głowy.
- Shi? Tak. – krzyknęła Natsumi – Czyli się znacie?
- Nie – krzyknęłam, a zachwalę Itachi krzykną.
- Tak. I coś ci się nie podoba?
Z moich oczu płynęły łzy. Teraz prze zemnie będą pośmiewiskiem. Poczułam jak ktoś podnosi mój podbródek do góry, a potem czuje ciepłe wargi na moich. To był Itachi. Całował mnie namiętnie. Po chwili oddałam pocałunek. Z tłumy wyszła Natsumi i zaczęła krzyczeć:
- Jak możesz ją całować ona zadaje się z gejami.
Itachi oderwał się ode mnie i krzyknął:
- No i co z tego. Nie obchodzi mnie to.
- On też przyjaźni się z gejami – krzyknął Sasori i zaczął całować Deidarę, na co ten się cały zarumienił. Po chwili się od siebie oderwali. – Coś wam jeszcze przeszkadza. Jak nie to dobrze. Kenji możemy już znikać z Shi i z chłopakami, nie ?
- Pewnie.
Po chwili już nas nie było. Zaprowadziłam wszystkich do mojego pałacu, oprowadziłam. Pokazałam wszystkim pokoje. Po krótkiej wycieczce usiedliśmy w salonie i czekaliśmy na obiad. Tego dnia nie wróciliśmy na resztę lekcji. Tata, Akira i Ryu dołączyli do nas dopiero na kolacje. Po posiłku i rozmowie wszyscy udali się do swoich pokoi. Gdy znalazłam się w swoim, umyłam się, ubrałam w piżamę i położyłam się do łóżka. Zasnęłam rozmyślając o jutrzejszym dniu.

CdN. Dzięki, że czytacie jeśli macie jakieś pomysły na postacie lub rozdziały piszczcie w komentarzach lub na gg. GG znajdziecie na stronie „o mnie”. Jeśli wam się podoba zachęcicie innych. Z góry Dziękuje.
Szkoła
Szkoła w Wiosce Demonów.
Zamek maou
Pałac Shi.
Tat Shi, Dyrektor szkoły i nauczyciel
Kenji -Tata Shi, Akiry i Ryu.
Nauczyciel 4

Seiji – nauczyciel strategi, dowództwa i medyk.Nauczyciel 2
Daisuke – Nauczyciel Kekai Genkai, Genjutsu i psycholog szkolny.
Nauczyciel
Lelou – Nauczyciel Historii Świata Ludzi i Demonów, fizykii lalkarz.Nauczyciel 3
Hayato – Nauczyciel szpiegostwa i teleportacji
2 Najlepszy przyjaciel Gej
Shino – Chłopak Ayumu. Ma w sobie Murasame, najsilniejszego demona bezogoniastego.
Najlepszy Przyjaciel Gej
Ayumu – chłopak Shino. Jest demonem kotem. Razem z Shino nie ukrywają swojej orientacji.Natsumi

Natsumi –  Wróg nr 1 Shi. Demon puma.

Rozdział VI Powrót do szkoły

Rozdział VI Powrót do szkoły


Rozdział VI  Powrót do szkoły

Zimno. Niedaleko siebie wyczułam źródło ciepła. To pewnie Kyuubi, wiec pewnie wtuliłam się w ciało. Po chwili zastanowienia, ogarnęłam co mi nie pasuje. To coś jest większe i nie ma futra. Poderwałam się gwałtownie do góry zapominając o tym, że jestem naga. Moje oczy spotkały się z czarnymi, rozbawionymi tunelami Itachi’ego. Krzyknęłam:
- Co ty robisz w moim łóżku?
- Nie pamiętasz? Wczoraj zamieniłaś się w wilka i powiedziałaś, żebym z tobą został.
- Aha, dlaczego jesteś w samych bokserkach?
- Gorąco było – Itachi zaczął się śmiać i czerwienić jednocześnie. – Możesz się zasłonić?
Popatrzyłam w dół i zobaczyłam swoje nagie ciało, szybko się zasłoniłam i strzeliłam buraka.
- Zboczeniec! Możesz podać mi coś do przykrycia?
- Jasne. Gdzie masz jakiś szlafrok?
- W szafie taki czarny z kapturem. – Itachi posłał mi dziwne spojrzenie, w chwili gdy wyciągnął ubranie z szafy. – No co. Podobał mi się, a te uszy mi pasują, jak nie wierzysz to mogę chodzić cały czas z uszami i ogonem.
- Serio?! Wiesz co, może lepiej nie, bo Hidan się na ciebie rzuci.
- Chyba masz racje to dasz mi ten szlafrok.
- Tak. To ja lecę przyjdź po mnie to pójdziemy razem na śniadanie.
- Oke.
Itachi wyszedł z pokoju a ja wzięłam ubranie na zmianę i poszłam do łazienki. Wzięłam odświeżający prysznic. Wysuszyłam się ręcznikiem i włożyłam wcześniej przygotowane rzeczy. Wzięłam swój naszyjnik i w pokoju nałożyłam białe nadkolanówki i czarne kozaki do kolan. Włosy związałam tak by wyglądały jakby były krótkie i wyszłam. Po chwili zapukałam do pokoju Uchihy. Po usłyszeniu zaproszenia weszłam do środka i zatrzymałam się w pół kroku, gdy zobaczyłam Itachi’ego nie do końca wytartego i w samym ręczniku na biodrach.
- Eeee… – zaczęłam niepewnie. – Zaczekam na zewnątrz.
Nim czarnooki coś powiedział wybiegłam z jego pokoju cała czerwona na twarzy. Oezu, ale on przystojny i ta jego klata. Stop! Miałam tak nie myśleć, ale on jest taki Sexy, aż chce się go schrupać. Po chwili z pokoju wyszedł Itachi już całkiem ubrany.
- Przepraszam za wcześniej. A tak w ogóle ślicznie wyglądasz.
- Dzięki, ale co we mnie takiego ślicznego?
- Tak szczerze? – kiwnęłam głową na potwierdzenie – Wszystko. Jesteś najpiękniejszą osobą jaką w życiu widziałem.
- To tylko twoje zdanie.
- Nie sądzę.
- No to patrz np. twój brat wyśmiał mnie jak mnie zobaczył i dodał, że nigdy nie dorównam Sakurze,  Naruto powiedział to samo. W ostatnim miejscu w jakiem byłam przed dołączeniem do was to Konoha. Byłam tam nie cały miesiąc, bo zaczęli na mnie polować, gdy pierwszy raz zamieniłam się w wilka. Wiesz co nie chce więcej o tym mówić i proszę nie drąż tego więcej.
- Dobra. Zatrzymaj sobie moje słowa, te że jesteś najpiękniejsza.
Itachi przytulił się do mnie i spojrzał mi w oczy. Zawstydziłam się, ale nie odwróciłam wzroku. Po chwili poczułam jego ciepłe wagi na moich. Zamknęłam oczy i oddałam mu pocałunek. Całowaliśmy się długo dopóki nie usłyszeliśmy krzyków z kuchni. Oderwaliśmy się od siebie i wpadliśmy do pomieszczenia, gdzie wszyscy z organizacji stali pod ścianą i patrzyli na dwóch chłopaków stojącego przed nimi. Przyjrzałam się przybyszom, by po chwili krzyknąć i rzucić się im na szyje.
- Ryu nii-chan, Akira nii-chan, Co wy tu robicie? Jak ja za wami tęskniłam.
- Shi-chan, skarbie nic ci nie zrobili? Ci barbarzyńcy.
- Cześć siostra. Widzisz i tak to wygląda, gdy nie mówisz nic dla Ryu. Panika, przez 3 dni biegał po szkole i krzyczał, że mu siostrę porwali.
- Aaa, Ryu puść mnie dusisz.
- Wybacz, skarbie. Czemu nie chodzisz do szkoły, wiesz jak się martwiłem.
- Tak, Tak wiem to norma u ciebie. Jak widzisz dzisiaj się wybieram.
- To świetnie. Dzisiaj pierwsza matematyka.
- Tak, tak. Pamiętam. A tak w ogóle wróciłam do Akatsuki. Przedstawie wam wszystkich. Ten czarnowłosy chłopak z którym przyszłam to Itachi Uchiha, Rudy to Pein, dziewczyna- Konan, niebieski rekin to Kisame, Blondyn to Deidary, czerwono włosy to Sasori, w masce to Tobi, ten z masą żelu we włosach to Hidan, liczący kasę Kakazu i pan rosiczka to Zetsu. Chłopcy i Konan to są moi bracia. Najstarszy Ryu i średni Akira.
- Miło was poznać ludzie.
Wszyscy się przywitali, pogadali, a ja z Itachi’m zjadłam śniadanie.
- Shi?
- Co jest Akira?
- Chce powiedzieć, że twoi znajomi mogą chodzić z tobą do szkoły tylko załatw mundurki. Ryu resztę załatwi.
- Serio?! Super.
- My już skończyliśmy szkoły. – Powiedział Sasori.
- Może i skończyliście, ale nie taką.
- Ryu, poczekaj może ja wytłumaczę. – powiedziałam – jeśli ukończycie tą szkołę, będziecie demonami w czystej formie , nic was nie zabije, będziecie mieli zwierzęce formy. I na koniec macie nieograniczony dostęp do biblioteki szkolnej jak i zamkowej gdzie znajdziecie wiele zakazanych technik, których będziecie mogli używać i nie martwić się o za duże wyczerpanie chakry. Będzie jej nieskończenie wiele. To jak zgadzacie się?
Wszyscy chórem się zgodzili, a ja przywołałam dla wszystkich mundurki. Wszyscy się przebrali i ruszyliśmy do szkoły.

CdN:
Pierwszy dzień Akatsuki w szkole w kolejnej notce.  Przepraszam za ewentualne błędy.
2 Brat Shi Brat Shi Shi w mundurku szkoły do której chodzi.

Rodzeństwo Shi. Pierwszy to Akira ten młodszy, a drugi to Ryu najstarszy z rodzeństwa. A ostatnie to Shi w mundurku.

Rozdział V Drugie oblicze Shi

Rozdział V Drugie oblicze Shi


Rozdział V Drugie oblicze Shi

W ostatniej chwili wbiegłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi. Opadłam na ziemię, ciężko dysząc i skomląc. Tak skomląc w tej postaci nie mogę wydobyć z siebie żadnego dźwięku poza szczekaniem, wyciem, czy właśnie skomleniem. Tak dobrze myślicie. Moja druga połowa to wilk. Niby zwykł dziki pies, ale taki potężny. Muszę się ukrywać cały dzień. Nie pomyślałam, że to właśnie dziś jest pełnia. Poczłapałam do łóżka z zamiarem pójścia spać, gdy oczywiście mój pokój wypełnił się wszystkimi z organizacji na czele z Pein’em i Itachim.
No tak jak zwykle zapominałam zamknąć drzwi. Patrzyłam za wszystkich swoimi płomiennymi oczami.
- Wilk? Jak on się tu dostał? Gdzie jest Shi? – pyta Itachi.
-  Nie wiem, ale ten wilk jest dziwny.
Po wypowiedzeniu tych słów przez Pein’a w moją strone poleciały kunai’e wyrzucone prze Itachi’ego i rudowłosego. Nie udało mi się uniknąć jednego z nich. Rozciął on moją łapę, z której zaczęła sączyć się krew. Nie chciałam od nich uciekać, tak samo jak nie chciałam walczyć, więc położyłam się na podłodze i zawyłam. Po chwili do pomieszczenia wbiegł Kyuubi i z przestrachem w oczach podbiegł do mnie i zaczął lizać po ranie, która powoli się goiła. Zaczęłam porozumiewać się z Kyuubim telepatycznie. Niestety potrafiłam to tylko z tym małym rudzielcem.
- „ Przestań już jest dobrze.” (tak będą pisane rozmowy telepatyczne. dop.aut.)
- „ Jesteś tego pewna kochana?” – pokiwałam łbem, a on powiedział głośniej – Co wy Se Ku*wa myślicie, by ją atakować. Zaraz się z wami policzę!
Wszyscy wzdrygnęli się na tą groźbę.
- „ Nie proszę oni nic nie wiedzą”
- „ Nie powiedziałaś im. Czemu?”
- „ Boję się.”
- „Czego?”
- „Ich reakcji. Pamiętasz wcześniejsze moje przemiany i reakcje tych co się dowiedzieli. Byli moimi przyjaciółmi, a następnego dnia byłam ofiarą, a oni łowcami”
- „ Nie rozpamiętuj. Oni są inni.”
W pomieszczeniu panowała grobowa cisza, nikt się nie odzywał. Wszyscy rozmyślali dlaczego dziewięcioogoniasty nagle z łagodniał. Kitsune podniósł łeb i popatrzył na zebranych i powiedział:
- Co chcieliście zrobić z wilkiem?
- Nic chcieliśmy go wygonić z organizacji. – powiedział Pein.
- Widzisz mówiłem. – te słowa skierował do mnie. Wszyscy popatrzyli na niego dziwnie, a ja wstałam przejechałam łapą po ranie i przyłożyłam do ziemi wyjąc. Po chwili w dymie pojawił się Dark, który także mnie rozumie bez słowa. Tym razem wzrok wszystkich skierował się na anioła. Pierwszy zareagował Deidara:
- Ej to jest Dāku· Enjeru Shi.
- Rzeczywiście – powiedział Sasori.
Dark uklęknął przede mną i rzekł:
- Witaj Pani, w czym mogę pomóc?
- Pani? – Powiedział zdziwiony Itachi – Ty jesteś Shi?
Kiwnęłam łbem na tak, a on oddzielił się od reszty i przytulił:
- Przepraszam za te kunai’e
W odpowiedzi polizałam go po twarzy. I zwróciłam się do Dark’a:
- „Przynieś mi coś do jedzenia”
- „Tak jest co to dokładnie ma być?”
- Dākufurūtsu.( Mroczny owoc)  Tylko szybko!”
- Tak jest
Powiedział na głos i znikł. Leżałam tak w ramionach Itackiego i powiedziałam Do Kyuubiego:
- „Powiedz dla Itackiego, żeby położył mnie na łóżku i niech zostanie na noc ze mną, a resztę wygoń.”
- Itachi, Shi prosi byś położył ją do łóżka i został z nią na noc, a reszta wypad.
Kyuubi przekazał moją wiadomość, po czym sam wyszedł z pokoju. Uchiha ułożył mnie na posłaniu, położył się obok i przykrył nas kołdrą. Zasnęliśmy.

2 oblicze Shi.

Rozdział IV Walka Treningowa Shi Vs Hidan

Rozdział IV Walka Treningowa Shi Vs Hidan


Rozdział IV Walka Treningowa Shi Vs Hidan

Dzięki, że czytacie. Zapraszam na kolejny rozdział.

Doszliśmy na sale treningową. Zaparło mi dech w piersiach, mimo iż mieszkałam tu wcześniej, nie mieliśmy jeszcze tak rozbudowanej Sali. Miała ona wielkość dwóch boisk do piłki nożnej. Naprzeciwko od wejścia umieszczono szklane drzwi, prowadzące na wielki basen. Jeszcze raz rozejrzałam się po sali i dostrzegłam w jej centrum Itackiego już bez płaszcza. Miał na sobie czarne spodnie i czarną koszulkę, uwydatniającą jego umięśniony tors. Lekko zawstydzona podeszłam do niego i zaczęliśmy rozgrzewkę. Zaczęliśmy od biegania na około Sali. Czarnowłosy nic nie mówił, jego twarz wyrażała tylko obojętność. Po chwili namysłu podbiegłam do niego, szturchnęła w ramie. Zaczęłam uciekać krzycząc:
- Berek!
- Ty chyba żartujesz!- Krzyknął już roześmiany – I tak cię złapię!
- Udowodnij!
Itachi gonił mnie przez 10 minut. Po tym czasie złapała mnie za rękę. Na nasze nieszczęście Czarnooki zahaczył się o swój płaszcz. Upadł na ziemię ciągną mnie na siebie. Nasze usta się spotkały. Oboje zamarliśmy, patrząc sobie w oczy. Po chwili Itachi je zamkną i zaczął mnie całować. Przez pewien czas pozostawałam bierna, lecz wkrótce oddałam pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie, gdy usłyszeliśmy jak ktoś pada na ziemię. Był to Hidan.
Białowłosy leżał na ziemi, a nad nim reszta grupy. Jedni śmieli się z Ridana, a reszta przypatrywała się nam ze zdziwieniem. Jeszcze raz spojrzałam na Uchihę i odskoczyłam jak oparzona. Popatrzyłam na wszystkich i ruszyłam w stronę Pein’a. „Musze trzymać się z dala o Itackiego” pomyślałam i dodałam  na głos.
- No to kto ze mną walczy?
- Hidan!
- Acha. Dobra, czyli tak nieśmiertelny zbok, wyznawca Jashin’a, Jeszcze raz zbok. Potrzebuje tylko krople krwi by kogoś zabić. Dobra, to zaczynamy. A Hidan nie powstrzymuj się.
Wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę, ale nic nie powiedziałam. Stanęłam na polu, naprzeciwko mnie staną Hidan ze swoją kosą, a reszta usiadła na trybunach. Fioletowooki wyciągnął przed siebie kosę i ruszył w moją stronę. Nie próbowałam go nawet uniknąć. Jego broń złapałam dopiero przed swoją twarzą, przy okazji raniąc swe ręce. Białowłosy odskoczył oblizał kosę z mej krwi, a na ziemi narysował jakiś znak. Patrzyłam na niego obojętnie przy okazji oblizując ręce z krwi. Hidan odrzucił kosę i wyciągną metalowy pręt.
- Pein czemu on się bawi twoimi kolczykami? – zapytałam z kpiną w głosie, co wkurzyło wyznawcę Jashin’a.
- Zaraz ci pokarzę co tak naprawdę nazywasz zabawą kolczykami.
Białowłosy wbił pręt w swoją pierś i roześmiał się szaleńczo. Spojrzałam na niego ze współczuciem w oczach i zdjęłam z siebie górną garderobę, by nie zabrudzić jej krwią. Stałam na środku sali w samych spodenkach i białym staniku. Wszyscy wstrzymali oddech widząc krew spływającą po moim ciele. Starłam ją, a palce ponownie oblizałam, po ranie nie zostało nawet śladu, ale wszyscy dalej wpatrywali się w moje ciało. Tym razem nie mogli oderwać oczu od moich tatuaży. Korzystając z okazji wyciągnęłam jedną z dwóch katan i w błyskawicznym tempie znalazłam się przy przeciwniku, odcinając mu głowę tym samym kończąc walkę. Nie czując ani odrobiny zmęczenia wzięłam głowę Hidana i zaczęłam ją przymocowywać do tułowia, w tym czasie podeszła do nas reszta drużyny. Zaczęli obserwować co robie. Wytworzyłam srebrzystą nitkę chakry i zaczęłam przyszywać głowę białowłosego. Po skończonej czynności powstałam na nogi, rozejrzałam się dookoła, napotykając pytające spojrzenia reszty. Moje oczy zatrzymały się na posiadaczu Sharingana. Przyglądałam się mu przez chwile leczo chwili odwróciłam zawstydzona głowę. Odwróciłam się z zamiarem wyjścia. Uniemożliwił mi to ból w okolicy tatuażu przedstawiającego wilcze pazury rozszarpujące moją skórę. Spojrzałam w dół i dostrzegłam krew spływającą z tego właśnie miejsce. Upadłam i złapałam się za krwawiące miejsce. Podbiegł do mnie Itachi. Pomógł mi wstać. Z mojego gardła wyrwało się warczenie. Wyrwałam się z uścisku i zaczęłam uciekać. Nie mogli mnie zobaczyć w takim stanie.

Cdn. Wiem, że przerwałam w najlepszym momencie, ale co za dużo to nie zdrowo. Kolejna notka powinna się ukazać za 2-3 dni lub wcześniej w zależności od tego czy chcecie czytać moje bazgroły.


Itachi z dzisiejszej notki.
 Katany Shi.


Tatuaż Shi na plecach.

Tatuaż Shi na brzuch. Ten krwawiący.

Rozdział III Przybył Kyuubi

Rozdział III Przybył Kyuubi

Rozdział III Przybył Kyuubi
To już III rozdział mam nadzieje, że ktoś to chociaż czyta. Zapraszam ~Shi

Obudziłam się kilka godzin później a nade mną siedział rudy coś. Jego wielkie czerwone ślepia wpatrywały się we mnie z odległości5 cm.
- Co jest Ku*wa?
- Co jest? Ja Ku*wa jestem. Wielki Władca Demonów, Kyuubi przybył,
- Te marchewka, ja ci dam władca. Jakbyś nie zauważył ja  jestem tym prawdziwym.
- Ja marchewka, ja ci Ku*wa dam marchewka.
Kitsune rzucił się na mnie. Zaczęliśmy się szarpać, a po chwili oboje spadliśmy z łóżka . Wywołaliśmy taki hałas, że do mojego pokoju wbiegła połowa Akatsuki.
- Zdejmijcie tego rudzielca ze mnie. On się gryzie!
Pierwszy zareagował Pein. Chwycił Kitsune i podniósł do góry.
- Puść mnie cwelu! – Krzyczał Kyuubi – Muszę ją zabić.
Uruchomiłam Dāku· Enjeru i zaczęłam drzeć się na Kitsune.
- Kyuubi zamknij się. – Rudy przestał wrzeszczeć jego czerwone oczy stały się łagodniejsze, a ja wyciągnęłam w jego stronę ręce. – Grzeczny chłopiec, a teraz chodź do mnie.
Kitsune od razu się na mnie rzucił przednimi łapami złapał mnie za ramiona, a tylnimi zaparł się na plecach. Polizał mnie po twarzy i rzekł.
- Przepraszam kochana, ale zdenerwowało mnie twoje omdlenie i mi trochę odbiło.
- Zauważyłam – spojrzałam na resztę organizacji, wszyscy poza Pein’em, Konan i Itachim patrzyli na mnie z otwartymi ustami- no co się tak patrzycie? Tak to jest Kyuubi i tak mam własne Kekai Genkai. Jeszcze jakieś pytania? – wszyscy pokręcili przecząco głową – Nie to wyjazd chce się umyć i przebrać. – Wszyscy dalej Se stoją i patrzą na mnie, jakbym ich nie wygoniła. – Kyu możesz?
- Ależ z przyjemnością. – Kitsune zeskoczył z mojego ramienia powiększył się do rozmiarów Wielkiego Wilka. Wyszczerzył zęby i zaczął się kierować w stronę ludzi zebranych w moim pokoju. Wszyscy zebrani z przerażeniem w oczach wybiegli z mojego pokoju. Wzięłam ubrania i ruszyła do łazienki. Nalałam wodę do wanny, dolałam lawendowy płyn do kąpieli. Po chwili weszłam do zapienionej wody, a zaraz za mną wskoczył do niej już w mniejszej wersji Kyu.
- Aaa – krzyknęłam – odwaliło ci?
- Nie, ale nie widzieliśmy się od miesiąca i chce się z tobą wykapać.
- No dobra.
Wzięłam do ręki szampon, wylałam go trochę na rękę i zaczęłam myć Kitsune. Umyłam sobie włosy. Wyszłam z wody wytarłam się  czarnym puchatym ręcznikiem, owinęłam się nim, by po chwili wyjąć przemoczone zwierze. Wytarłam go, postawiłam na ziemię i zaczęłam się ubierać. Nałożyłam białą bluzkę na krótki rękaw, czarną kamizelkę, czarne krótkie spodenki czarne słuchawki i swój naszyjnik. Na nogi włożyłam czarne adidasy za kostkę. Gotowa ruszyłam do kuchni, by coś zjeść. W jadalni był tylko Itachi, pił kawę i czytał jakąś książkę. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej masło i szynkę, a z chlebaka bułki. Zrobiłam kanapki i usiadłam przy stole. Czarnowłosy nawet mnie nie zauważył.
- Ciekawa książka? – zapytałam. Itachi na dźwięk mego głosu podskoczył i spojrzał na mnie z aktywowanym sharinganem. – No co musiałam cię powiadomić, że tu jestem, bo mnie nie zauważyłeś.
Uśmiechnęłam się do niego po raz pierwszy tak szczerze. Od tych dwóch dni zrobiłam to pierwszy raz dla kogoś innego niż Pein i Kanon. Na jego policzkach wypłynął lekki rumieniec. Odwzajemnił uśmiech, a mnie zatkało, pierwszy raz widzę uśmiechniętego Uchiha. Wow co za widok. Jest taki przystojny… Stop Shi czy ty pomyślałaś, że jest przystojny, nie wybij to sobie z głowy.
- A właśnie zapomniałem Lider kazała ci przekazać, że za pół godziny masz trening z resztą Akatsuki. Robi tobie Sparing.
- Spoko. To co idziemy? Rozgrzejemy się.
- Jasne.
I poszliśmy.

Cdn.

To Shi z Dzisiejszej notki i jej Kekai Genkai.

Rozdział II Starzy przyjaciele i nowe znajomości

Rozdział II Starzy przyjaciele i nowe znajomości


Rozdział II Starzy Przyjaciele i nowe znajomości


Do Gabinetu Pein’a weszłam razem z Sasorim. Stanęłam na środku pomieszczenia. Czarny kaptur znów zasłaniał moją twarz. Różowo włosy stanął przed biurkiem i położył na nim teczkę, poczym się odezwał.
- Witaj Liderze przyszedłem złożyć raport i przyprowadziłem kunoichi, która chce do nas dołączyć.
Pein podniósł głowę do góry i spojrzał na mnie uważnie. Jego oczy rozszerzyły się w zdumieniu.
- Shi to naprawdę ty? – Szok na jego twarzy się powiększył gdy potwierdziłam to skinieniem głowy – Myślałem, że nie żyjesz.
- Normalnie „Szok w Trampkach” (powiedzenie mojej nauczycielki ~Shi) jak widzisz jestem cała i zdrowa. Co u Konan w końcu wyznałeś jej swoje uczucia ?
- Tak jest moją narzeczoną. Sasori zawołaj Konan. – Mistrz Kukiełek miał już wyjść gdy Pein dodał – A powiadom resztę, że za godzinę mają być w jadalni.
- Oczywiście.
Zdjęłam kaptur, gdy zostaliśmy sami w pokoju. Rudowłosy wstał i przytulił się do mnie. Za chwili do pokoju wbiegła niebiesko włosa i rzuciła mi się na szyję. Ja i Pein straciliśmy równowagę i wszyscy runęliśmy ze śmiechem na ziemię. Wywołaliśmy taki huk, że zaraz do pokoju wbiegł chłopak o kruczo czarnych włosach związanych w kucyk. Był to Itachi Uchiha, poznałam to po sharinganie w jego oczach i po tym, że był nawet trochę podobny do swego brata Sasuke.
- Liderze coś się stało? – wszyscy popatrzyli na przybysza i znów wybuchli donośnym śmiechem. Sharingowiec spojrzał na mnie i zapytał. – Kim ona jest?
- To … je..jest – mówił Pein nie mogąc powstrzymać śmiechu – Shiori.
- Mów mi Shi.
Wstałam jako pierwsza pomogłam wstać Konan, a Itachi Pein’owi. Podeszłam do Czarnowłosego, wyciągając do niego rękę, powiedziałam.
- To może jeszcze raz jestem Shiori, ale mów mi Shi. A ty jesteś Itachi o ile się nie mylę.
- Tak, skąd mnie znasz?
- Ach znam dużo osób i dużo wiem. Szczególnie, gdy Pein nie blokuje swoich myśli, a Konan nawet nie musi próbować.
- Czytałaś mi w myślach? – Krzyknął Pein, aż zatkałam palcem, ucho,
- Nie krzycz mi do ucha – powiedziałam lekko wkurzona – doskonale cię słyszę i tak czytałam ci w myślach. Nie Mart się nic nie powiem, a Sasoriego też Se „przeczytałam”.
Ostatnie słowo za akcentowałam pokazaniem cudzysłowie w powietrzu.
- Ale jak, kiedy, po co czemu?
- Hej, hej spokojnie już ci tłumaczę mam legendarne Kekai Genkai. To dlatego.
- Jakie legendarne Kekai Genkai. Myślałem, że tylko Rinnegan jest legendarny. – powiedział Itachi, a pozostała kiwnęła głowami, że też się z tym zgadza.
- Już tłumacze moje Kekai to oczy Dāku· Enjeru ( Tak jak mówiłam w poprzednim rozdziale Mroczny Anioł.) Dzięki niemu potrafię  czytać w myślach, przewidzieć ruchy przeciwnika, tak jak sharingan kopiować techniki, przejmować kontrole nad przeciwnikami i panuje nad wszystkimi demonami, jestem od nich silniejsza, a jeśli chodzi o dziewięcioogoniastego jest moim pupilkiem i nie ma już jinchuuriki. I tak Naruto żyje spokojnie. A i nie zdziwcie się jak czasami będą do mnie mówić maou (władca demonów). Tak jestem ich władcom jeszcze jakieś pytania, bo chciała bym pójść do pokoju, zmyć z siebie krew, przebrać się i przyjść do jadalni, bo za 15 minut wszyscy tam przyjdą potem odpowiem na każde pytanie. Nie Martw się pamiętam gdzie jest mój pokój i trafię do jadalni. Reszty o moim Kekai dowiecie się później. Widzimy się za 15 minut.
I wyszłam
[***]

Weszłam do swego dawnego pokoju, ku mojemu zdziwieniu był czysty jakby cały czas ktoś w nim mieszkał. Otworzyłam szafę i powiesiłam wszystkie swoje ubrania. Cała moja odzież była w kolorach czerni, bieli i czerwieni. Wzięłam  rzeczy do przebrania i cytrusowy żel pod prysznic. Weszłam do łazienki, rozebrałam się z zakrwawionych ubrań i weszłam po strumień letniej wody. Ciecz zmyła ze mnie wszystkie oznaki walki. Umyłam się dokładnie żelem  spłukałam i wysuszona ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy. Nałożyłam czarną spódniczkę do połowy uda, koszulę w czerwoną kratkę, a na nią nałożyłam czarną bluzkę na długi rękaw. Włożyłam czarne buty za kolano i naszyjnik, z którym rozstaje się tylko podczas kąpieli i spania. Gotowa wyszłam do jadalni.



Po chwili weszłam do pomieszczenia, w którym wszyscy już na mnie czekali. Itach i Pein zawzięcie o czymś dyskutowali, mimo że szeptali słyszałam ich doskonale. Rozmawiali o moim Kekai Genkai. Rudowłosy mówił ze znalazł coś na jego temat w jakieś książce.
- W książce nie ma wszystkiego – powiedziałam, zwracając na siebie uwagę. Wszyscy zaczęli mi się przyglądać. – Mówiłam, że potem wam wszystko powiem. Tak w ogóle to Cześć wszystkim jestem nowa. Mam na imię Shiori, ale możecie mi mówić Shi. Proszę zaopiekujcie się mną.
Gdy się przedstawiłam rzucił się na mnie jakiś mężczyzna w pomarańczowej masce.
- Tobi lubi Shi. Shi jest śliczna.
- Cześć Tobi. – przywitałam się z nim, a potem szepnęłam mu na ucho. – Witaj Madara dawno się nie widzieliśmy.
- Jest Tobi ma śliczną kumpele. – puścił mnie, nie pokazując nikomu zdziwienia, że go poznałam i wybiegł z jadalni.
- Cześć jestem Hidan – podszedł do mnie mężczyzna o białych włosach. – Miło mi cię poznać.
- Mi również.
- To jest Kakazu – Biało włosy wskazał ręką mężczyznę o czarnych włosach pozszywanego w różnych miejscach. – tam jest Zetsu – spojrzałam na osobę wyglądem przypominającym rosiczkę. – A ten niebieski to Kisame. Ten przy Pein’e to…
- Resztę znam. Dzięki.
- Więc powiedz coś o sobie?
- No co mogę powiedzieć. Mam 16 lat. Pein’a i Konan poznałam gdy miałam z 4. Lubię śpiewać… – mój monolog został przerwany przez burczenie w moim brzuchu. Zarumieniłam się – Przepraszam, jestem od dwóch dni na pustym żołądku. Pozwolicie, że skorzystam z kuchni. Ktoś chce coś zjeść? – Wszyscy podnieśli ręce do góry. –Tobi, a ty będziesz jeść? – krzyknęłam za nim
- Tak, Tobi jest głodny
Aha czyli obiad dla 11 osób. Załatwione. Jakieś pomysły?
- Zrób Risotto! – zawołała Kanon.
- Spoko.
- Pein dalej lubisz gotować?
Wszyscy, prócz Konan popatrzyli zdziwieni na Lidera, ponieważ nigdy nie słyszeli  i nie widzieli by rudowłosy zbliżał się do kuchni. Nawet kawy sam nie robił.
- Tak, lubię, ale pozapominałem wiele przepisów.
- Nie szkodzi. Zrobisz sałatkę z Brokułu. Na to chyba pamiętasz przepis, co?
- Ta. Już się robi. A wy co patrzycie jakbyście ducha zobaczyli. Przecież byłem najstarszy myliłem gotować, nie?
- Dobra, obiad za 30 minut, lepiej mnie nie wkurzać i siedzieć spokojnie, albo oberwiecie patelnią.
Wszyscy usiedli i zaczęli po cichu rozmawiać. A ja zaczęłam przygotowywać ryż. Przez ten czas wspominałam z rudowłosym dawne czasy. Po kilku minutach Tobi nie usiedział w miejscu. Wstał i zaczął biegać po kuchni, krzycząc, że jest głodny. Wkurzona jego krzykami, wzięłam nie używaną deskę i rzuciłam nią w niego. Trafiłam prosto w głowę. Wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
- No co wkurzył mnie. Niech się cieszy, że nie rzuciłam nożem, przez następne 15 minut mam spokój.
Jak powiedziałam tak i się stało. Tobi obudził się dopiero na jedzenie. Wszyscy zjedliśmy, śmiejąc się i rozmawiając. Odpowiedziałam na wszystkie ich pytania i sama się wiele o nich dowiedziałam. Po posiłku do zmywania zgłosił się Hidan. Poznosiliśmy naczynia i ruszyliśmy w swoje strony. Do pokoju szłam razem z Itachi. Okazało się, że czarnowłosy ma pokój zaraz obok. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. W połowie drogi poczułam ból w głowie, potem film mi się urwał. Obudziłam się kilka godzin później a nade mną siedział…

Cdn. Przepraszam, że przerwałam w takim momencie. Następny rozdział za 2-3 dni. A jak dobrze pójdzie to nawet jutro.

Takie oczy Shi ma normalnie.

A to jej Kekai Genkai.
Pozdrawiam ~Shi

Rozdział I Shi ratuje Deidare i Sasori’ego

Rozdział I Shi ratuje Deidare i Sasori’ego


Dzięki, że odwiedziliście mego bloga. Zapraszam was na rozdział I. Komentujcie i polecajcie innym. Kolejny rozdział najpóźniej w Niedziele 2 marca.
Rozdział I

Byłam zmęczona szłam już drugi dzień bez postoju. W końcu usiadłam po drzewem, by odpocząć. Od razu udałam się w objęcia Morfeusza. Mój sen długo nie trwał, ponieważ obudził mnie odgłos walki.
- Dawno nie walczyłam – Powiedziałam otwierając oczy i ruszając w kierunku odbywającej się walki. To co zobaczyłam bardzo mnie zaskoczyło. Deidara i Sasori  z Akatsuki walczyli z 10 zakapturzonymi Shinobi. Blond włosy leżał nieprzytomny, mistrz kukiełek ostatkiem sił bronił partnera. Wrogowi ninja zaatakowali ich doś potężnymi technikami Suiton i Raiton. Wyskoczyłam w ostatniej chwili by je zatrzymać. Wyciągnęłam jedną rękę i zatrzymałam wszystkie ataki.
- Co tu się Ku*wa dzieje? – Krzyknęłam
- A ty co za jedna? – Dostałam w odpowiedzi. Nie poznali mnie choć, byłam najbardziej poszukiwaną Kunoichi w świecie, ponieważ moją twarz zasłaniał czarny kaptur. Zdjęłam nakrycie ukazując światu moje długie srebrzystobiałe włosy i szkarłatne oczy.
- A teraz mnie poznajesz? – zapytałam – Dalej chcecie walczyć?
Na niektórych twarzach odmalował się szok, a z ust wyrwało się ciche „Shi”, co doskonale usłyszałam.
- Jesteśmy lepsi od Ciebie – usłyszałam pewne słowa zapewne ich przywódcy. Zaśmiałam się, ukazując im moje białe i długie kiełki.
- Jeżeli jesteś tego tak pewni sprawdzimy to.
Zaatakowałam ich Kataną ukrytą pod czarnym płaszczem. Zaczęłam od shinobi stojących z tyłu. Jeden z nich stracił głowę, a zaraz drugi został przebity na wylot. Mimo, iż zabiłam tylko dwóch byłam cała w krwi, co bardzo mi się podobało. Uwielbiam zapach krwi. Oczy zaczęły się jarzyć, a ja z zawrotną prędkością pojawiłam się przed następnym wrogiem. Wpuściłam trochę chakry do ręki i wyrwałam kolejnemu serce. Widziałam przerażenie na twarzach pozostałej 7 shinobi. Wyrzuciłam serce i oblizałam sobie palce z krwi. Reszta walki minęła zadziwiająco szybko. Uniknęłam wszystkich ataków, najróżniejszych technik. Na koniec z mych pleców wyłoniły się czarne skrzydła, wzleciałam do góry. Machnęłam mocno i z moich skrzydeł wyleciało kilka ostrych piór, które zabiły przeciwnika. Opadłam na ziemie, schowałam skrzydła i pobiegłam do Deidary i Sasori’ego. Różowo włosy był przytomny, więc jego wyleczyłam pierwszego, zaraz potem ruszyłam do Deidary. Usiadłam pod drzewem by poczekać aż blondyn się obudzi. Sasori usiadła przymnie i zaczęliśmy rozmawiać.
- Co ty tu robiłaś? – spytał mnie mistrz kukiełek.
- Szukałam kogoś z Akatsuki i jak widać znalazłam.
- Czemu nas szukałaś i czemu nam pomogłaś?
- Wystarczy, że odpowiem na pierwsze pytanie chce do was dołączyć. Zaprowadzicie mnie do swojego Lidera, nie?
- Oczywiście tylko niech Dei się obudzi.
- Po co czekać. – Wykonałam kilka pieczęci, przegryzłam kciuk i krzyknęłam – Jutsu Przywołania Dāku· Enjeru (Mroczny Anioł dop.aut.) Przed nami pojawił się potężny mężczyzna o czarnych włosach do ramion i czarnych oczach.
- Jakie są twoje rozkazy pani? – Powiedział anioł i uklękną przede mną na jedno kolano.
- Dark weź tego blondyna i ruszamy – Rozkazałam – Panie Sasori proszę prowadzić.
Różowo włosy już się nie odezwał i zaczął nas prowadzić do organizacji. Droga zajęła nam niecałe 2 godziny. Deidara przez ten czas się nie obudził, zaczęłam się martwić czy na pewno do końca go wyleczyłam. Dotarliśmy do celu. Sasori zaprowadził mnie do lidera, a Dark zajął się Blondynem.


Rozmowa z Liderem w następnej części.

Witaj świecie.


Cześć wszystkim. Zapraszam wszystkich na bloga o Akatsuki. Mam nadzieje ze wam się spodoba. Jeśli czegoś wam brakuje i chcecie żebym to dodała piszcie.
~Shi